Uruchomiłem kanał na YouTube

Nosiłem się z tym zamiarem od… no, chyba od co najmniej dwóch lat. W międzyczasie robiłem różne mniej lub bardziej udane podchody, testując je na moim starym kanale. W końcu stwierdziłem, że albo teraz, albo nigdy. Nowy kanał nazywa się Królik w Sedno i wystartował we wtorek 16 października. Jest to – przynajmniej na razie – projekt głównie podcastowy, czyli po prostu swego rodzaju radio na YouTube. Choć w przyszłości nie wykluczam wzbogacenia go o materiały wideo. Tematycznie będzie bardzo podobnie jak na blogu, czyli głównie szeroko pojęta publicystyka.

A dlaczego YouTube? Nie ukrywam, że jednym z kluczowych powodów jest chęć zdobycia szerszych zasięgów. Blog niestety mi tego nie zapewnia. Prawdę mówiąc, jeśli spojrzeć na twarde statystyki, znajduje się na szarym końcu docieralności wśród wszystkich miejsc w sieci, w których się udzielam. Poza tym – być może również dlatego – mam coraz silniejsze poczucie zmęczenia pisaniem. Parę miesięcy temu myślałem, że restart bloga coś pomoże, ale tak się nie stało. Tak czy inaczej, chcę po prostu spróbować czegoś nowego, sprawdzić się w nowej formie. Co jest – jak sądzę – zupełnie naturalną potrzebą każdego twórcy.

Czy to koniec bloga? Szczerze mówiąc, na chwilę obecną nie wiem. Powiem tak: za 4 miesiące wygasa mi domena i wtedy najprawdopodobniej podejmę ostateczną decyzję, czy ją przedłużać. Na pewno moja aktywność na blogu do tego czasu spadnie, a być może w ogóle zaniknie. Wiem, że są twórcy, którzy łącza pisanie z nagrywaniem, ale mnie taki model nie pasuje, bo chcę przede wszystkim pisać książki.

Blog oczywiście pozostaje online. Możecie sobie swobodnie po nim hasać przynajmniej do lutego. Zapewne też część materiałów z bloga zaadaptuję do nowej formuły.

No a teraz, jeśli będziecie tak mili, rządkiem raz-raz przechodzić mi na kanał i subskrybować. O TU, TU

Poprzednie