grafikareklamowa

„Zawsze gdzieś jest piętnasta” – darmowy PDF

We wpisie anonsującym pojawienie się elektronicznej wersji „Zawsze gdzieś jest piętnasta” ogłosiłem, że mogę chętnym udostępnić za darmo PDF-a, który powstał przy okazji konwersji tekstu do formatów czytnikowych. Napisałem to z lekkim przymrużeniem oka, nie oczekując odzewu, ale potem pomyślałem: właściwie czemu nie! Zwłaszcza że chciałbym przy okazji przetestować wtyczkę do pobierania plików.

PDF to PDF, więc komfort czytania odbiega od ideału, ale układ stron jest skonfigurowany tak, że powinno być stosunkowo wygodnie nawet na mniejszych ekranach. Zawartość jest dokładnie taka sama jak na papierze czy w plikach płatnych – nawiasem mówiąc wciąż dostępnych tylko na RW2010. Wiem, wiem, poprawię się.

A czemu za darmo? Bo mogę. Bo chcę. Bo choć może to zabrzmieć megalomańsko, zysk nie jest dla mnie najważniejszy. Bo i tak większą część tego, co obecnie robię, oddaję za darmo na blogu. Czy liczę na profit? Oczywiście. Kto nie liczy. Ale powiedzmy, że nie zawsze da się go wymierzyć w pieniądzach, a przynajmniej nie tylko. Wśród aktywnych w sieci pisarzy czasem wybuchają kontrowersje dotyczące bezpłatnego udostępniania owoców ich pracy. Rozumiem argumenty obu stron, ale pragnę zauważyć, że twórcy wideo też dzielą się swoją pracą za free. I naprawdę nie wszyscy zarabiają na reklamach.

Zapraszam więc do lektury. Chętnie wysłucham / przeczytam każdą opinię. A jako że ma to też walor testowy z perspektywą na przyszłość, proszę o ewentualne uwagi, gdyby coś nie działało.

klawiatura

Elektroniczna wersja „Zawsze gdzieś jest piętnasta” i jeszcze kilka spraw

Tym razem czysto informacyjnie. Trochę to potrwało, ale w końcu przysiadłem na wiadomej części i zrobiłem e-bookową wersję „Zawsze gdzieś jest piętnasta”. Lenistwo to jedna z tych cech, które kiedyś mnie zgubią.

Wydanie posiada oczywiście osobny, niezależny od edycji papierowej ISBN, a także nową okładkę mego jakże skromnego i zapewne dalekiego od ideału autorstwa. Ta z papieru była ciut za szeroka, więc choć wykonał ją profesjonalny grafik, który nie miałby nic przeciwko temu, abym ją wykorzystał, z żalem musiałem z niej zrezygnować. Każda sytuacja ma jednak pewne dobre strony. A najlepszą stroną tej jest to, że mogłem nieco bardziej uwydatnić ducha książki, a mniej skupić się – jeśli wolno mi tak rzec – na aspekcie towarzyskim, czego w drukowanej wersji nie sposób było uniknąć.

To samo tyczy się blurbu. Redagując go od nowa, naprawiłem błąd, który popełniłem chyba z pośpiechu. W wersji drukowanej za duży nacisk położyłem na łączność książki z poprzednią. To mogło stworzyć mylne wrażenie, że bez znajomości „Podążaj za snem” nie da się w pełni zrozumieć „Zawsze gdzieś jest piętnasta”. To odstręczające – szczególnie dla przypadkowego klienta. A jak już wiele razy mówiłem, „Podążaj…” nie zamierzam wznawiać.

Nowy blurb prezentuje się tak:

(więcej…)

„Zawsze gdzieś jest piętnasta” już do nabycia

zawsze_okladka

Opis:

Kilka lat temu wydałem reportaż pod tytułem „Podążaj za snem”. Zawarłem w nim historię Aleksandra Kulmy – rolnika spod Mińska Mazowieckiego, który wierzył, że objawiła mu się Maryja. Gdy oddawałem manuskrypt do składu, sądziłem, że ten temat już na dobre ze mnie zszedł. Znajoma, która opiekowała się Aleksandrem przed jego śmiercią, zadzwoniła w 2015 roku. Poruszyły ją pewne nadzwyczajne okoliczności towarzyszące obchodom setnej rocznicy powstania mińskiego szpitala. Właśnie to nasunęło jej myśl o książce. To i Rok Miłosierdzia, którego inaugurację papież Franciszek miał ogłosić w grudniu.

Nie jest to raczej rzecz, na napisanie której wpadłbym sam z siebie, ale mimo wszystko cieszę się, że się tego zadania podjąłem. Dobry pisarz nigdy nie gardzi tematem, kiedy ten puka do jego drzwi. Poza tym wpływ wiary na ludzkie życie – a to zasadniczo stanowi treść niniejszej książki – jest zagadnieniem zawsze aktualnym.

Jak kupić

(więcej…)

„Zawsze gdzieś jest piętnasta” – fragment 1

Oto pierwszy z zapowiedzianych fragmentów promocyjnych. Planuję ich opublikować trzy lub cztery. Myślę, że będą się pojawiać raz na tydzień. Nagranie nie jest oczywiście doskonałe, bo zrobiłem je w domowych warunkach, a do tego wciąż uczę się tajników montażu, sądzę jednak, że biorąc pod uwagę powyższe okoliczności, wyszło naprawdę nieźle. Wciąż do ogarnięcia mam kwestię ebooka, ale pracuję nad tym. Widget z obrazkiem przedstawiającym okładkę książki na razie jest nieaktywny, niemniej gdy tylko dopnę wszystkie szczegóły sprzedażowe, stworzę w nim przekierowanie do specjalnego wpisu, w którym znajdą się szczegóły odnośnie możliwości zakupu.

Jak na razie pierwsze koty za płoty. Zainteresowanie w dniu premiery było… no, powiedzmy, że zadowalające. Znajomy, któremu pochwaliłem się ilością sprzedanych egzemplarzy, orzekł nawet, że biorąc poprawkę na miejsce oraz wskaźniki czytelnictwa, mam powody do dumy. Jestem więc dumny. Zainteresowanych ewentualnym egzemplarzem recenzenckim (przy czym będzie to raczej wersja cyfrowa, bo papier racjonuję jak beduin wodę na pustyni) zapraszam oczywiście do kontaktu.

A teraz już bez dalszego marudzenia… życzę dobrego odbioru.

grafikareklamowa

„Zawsze gdzieś jest piętnasta” – premiera mojej nowej książki

Nigdy nie wiem, jak powinno się zaczynać takie notki. Może więc po prostu: książka już jest! Dzisiaj – a właściwie wczoraj, bo mamy już kwietniową noc – pierwsze sto sztuk wyjechało z drukarni. Nie miałem ich jeszcze w ręku, bo dostałem informację trochę za późno. Gdyby nie to, być może zamiast pisać ten tekst, nagrałbym vloga. Choć oczywiście nic straconego. I tak poszło szybko, za co podziękowania należą się przede wszystkim Mazowieckiemu Domowi Medialnemu „Dzwon”, z którym współpracowałem również przy poprzedniej książce. Mało że uporali się ze składem w tydzień, do tego tydzień świąteczny, to jeszcze musieli znosić moje ponaglające telefony.

Skąd cały pośpiech, wyjaśnię później. Na razie chciałbym napisać kilka słów o samej książce. Jak już wcześniej nadmieniałem, geneza jej powstania sama stanowi materiał na opowieść. To będzie jej wersja nadzwyczaj skrótowa.

(więcej…)