Po śmierci Philipa Rotha

Sam już nie zliczę, ile razy zżymałem się na rytualne odprawianie internetowych egzekwii po śmierci kogoś sławnego. Ta praktyka zawsze mnie śmieszy. Świadczy o bigoterii tych, co to koniecznie muszą się pokazać, jacy to oni oblatani, jacy, ach, kulturalni, jak słuchali, oglądali, cenili. Jak to zwykła mawiać moja świętej pamięci rodzicielka: srali muchy, będzie wiosna, będzie lepiej trawa rosła. Kiedy … Czytaj dalej Po śmierci Philipa Rotha