Dwie twarze Herlinga, czyli dobro i “dobro”

Moja fascynacja Gustawem Herlingiem-Grudzińskim sięga czasów licealnych. Zaczęła się od „Innego świata”, który znajdował się na liście lektur obowiązkowych w klasie maturalnej. Potem, już z własnej woli, przeczytałem kilka innych rzeczy. To był w dużej mierze zachwyt intuicyjny – trochę jak smakowanie wina przez amatora niemającego pojęcia o procesach fermentacji i składnikach, ale mimo to […]

Czytaj dalej


Jak herbata zabija literaturę

W jednym z ubiegłorocznych wydań „Literatury na trzeźwo” trafiłem na ciekawą rozmowę Mateusza Matyszkowicza z Adamem Wagą, przyjacielem Zygmunta Kubiaka. Poeta, zapytany przez prowadzącego o charakter ich codziennych relacji, odparł, że Kubiak nie znosił pleść o byle czym. Uwłaczające dla niego były zagajenia o pogodę, błahe rozwodzenie się nad gazetową szmirą, ogólnie bezproduktywne trwonienie słów. […]

Czytaj dalej


Gdzie się podziały tamte pocztówki

Idziemy na spacer z psem. Po drodze sprawdzamy skrzynkę pocztową. No i cóż tam wrzucili? Gazetka spółdzielni, zaproszenie na bezpłatne badanie słuchu, reklama super hiper mega giga telewizji kablowej z pierdylionem kanałów HD i Internetem prędkości tysiąca megabitów na milisekundę, żółty blankiecik potwierdzający, że nadana kilka dni temu przesyłka dotarła do miejsca przeznaczenia… I nagle […]

Czytaj dalej


Gdy spoglądasz na księżyc…

W stronę księżyca zacząłem spoglądać bardzo wcześnie. Najokazalej prezentował się z okna w naszej kuchni. Gdy światło było zapalone, wydawał się błękitny. Gdy je gasiłem, stawał się srebrzysto-zielonkawy. Latarnie nie stanowiły dla niego konkurencji. Na naszej ulicy prawie ich nie było, a te nieliczne zasłaniały korony topól i robinii. O tym, że księżyc posiada twarz […]

Czytaj dalej


Zapomniana pigułka realizmu od Kisiela

Wspominałem już przy różnych okazjach, jak gigantycznym przełomem była dla mnie lektura „Dzienników” Stefana Kisielewskiego. Tym znaczniejszym, że początkowo nie mogłem się w ogóle do tej kolubryny przekonać. Przez dobrych parędziesiąt stron okrutnie mnie drażniła, aż coś zaskoczyło. Owym punktem przełomu było uświadomienie sobie, że portretowana przez Kisiela rzeczywistość sprzed lat zgoła czterdziestu to tak […]

Czytaj dalej


Złota godzina

Jest dobrze właśnie tak, jak jest. Właśnie teraz, w tym przedziale czasu między osiemnastą a dwudziestą, w mistycznej złotej godzinie, kiedy światło nasącza się spokojnym, szlachetnym odcieniem najczystszego kruszcu. Barwy stają się łagodnie pastelowe, a zarazem wydobywa się z nich cała bujna intensywność. Zieleń drzew o żadnej innej porze nie wydaje się tak cudownie soczysta […]

Czytaj dalej


Powidoki stołeczne

Wysiadam na Powiślu. Poprawiam torbę na ramieniu i mrużąc oczy przed oślepiającym blaskiem, ruszam w kierunku schodów. Do spotkania, dla którego się tu zjawiłem, została mi jeszcze godzina. Postanawiam udać się na Starówkę pieszo. Temperatura jak w lipcu – grzech tłuc się w autobusie. A poza tym – ach, ta melancholia wspomnień ze studenckich czasów! […]

Czytaj dalej