Gdzie się podziały tamte pocztówki

Idziemy na spacer z psem. Po drodze sprawdzamy skrzynkę pocztową. No i cóż tam wrzucili? Gazetka spółdzielni, zaproszenie na bezpłatne badanie słuchu, reklama super hiper mega giga telewizji kablowej z pierdylionem kanałów HD i Internetem prędkości tysiąca megabitów na milisekundę, żółty blankiecik potwierdzający, że nadana kilka dni temu przesyłka dotarła do miejsca przeznaczenia… I nagle…

Gdy spoglądasz na księżyc…

W stronę księżyca zacząłem spoglądać bardzo wcześnie. Najokazalej prezentował się z okna w naszej kuchni. Gdy światło było zapalone, wydawał się błękitny. Gdy je gasiłem, stawał się srebrzysto-zielonkawy. Latarnie nie stanowiły dla niego konkurencji. Na naszej ulicy prawie ich nie było, a te nieliczne zasłaniały korony topól i robinii. O tym, że księżyc posiada twarz…

Zapomniana pigułka realizmu od Kisiela

Wspominałem już przy różnych okazjach, jak gigantycznym przełomem była dla mnie lektura „Dzienników” Stefana Kisielewskiego. Tym znaczniejszym, że początkowo nie mogłem się w ogóle do tej kolubryny przekonać. Przez dobrych parędziesiąt stron okrutnie mnie drażniła, aż coś zaskoczyło. Owym punktem przełomu było uświadomienie sobie, że portretowana przez Kisiela rzeczywistość sprzed lat zgoła czterdziestu to tak…

Złota godzina

Jest dobrze właśnie tak, jak jest. Właśnie teraz, w tym przedziale czasu między osiemnastą a dwudziestą, w mistycznej złotej godzinie, kiedy światło nasącza się spokojnym, szlachetnym odcieniem najczystszego kruszcu. Barwy stają się łagodnie pastelowe, a zarazem wydobywa się z nich cała bujna intensywność. Zieleń drzew o żadnej innej porze nie wydaje się tak cudownie soczysta…

Powidoki stołeczne

Wysiadam na Powiślu. Poprawiam torbę na ramieniu i mrużąc oczy przed oślepiającym blaskiem, ruszam w kierunku schodów. Do spotkania, dla którego się tu zjawiłem, została mi jeszcze godzina. Postanawiam udać się na Starówkę pieszo. Temperatura jak w lipcu – grzech tłuc się w autobusie. A poza tym – ach, ta melancholia wspomnień ze studenckich czasów!…

Żywotów świętych przez prof. Zbigniewa Mikołejkę poprawianie

Na lekcji religii w zamierzchłej podstawówce koleżanka wygłosiła kontrowersyjny – mnie przynajmniej się wtedy taki wydał – pogląd na temat świętości. Na pytanie katechetki, czy pragniemy zostać świętymi, ona jedna odparła, że nie. Czemuż to? Bo nie uśmiecha jej się los gipsowej figurynki albo obrazka. Istotną głębię tej myśli pojąłem dopiero wiele lat później. Kultura,…

Oblicza zła według Wołkowa

Przyjaciel pożyczył mi ostatnio „Montaż” – jedną z bardziej znanych powieści szpiegowskich Władimira Wołkowa, czy też – jak on sam się z zachodnioeuropejska podpisywał – Vladimira Volkoffa. Nazwisko nic mi nie mówiło – choć chyba powinno, lecz o tym później – a po tego rodzaju literaturę praktycznie nie sięgam. Właściwie to, że ta książka koniec…

Ta ostatnia paczka

Youtuber nagrał film, a jako rekwizytu użył produktu pewnej firmy. Nie była to recenzja, test ani nic podobnego. Minął jakiś czas. Firma wysłała do youtubera mail, w którym domaga się, żeby usunął nagranie lub umieścił pod nim załączone do listu wyjaśnienie, że dziwne brązowe grudki, które wydobył z zawierającej produkt paczki, to nie żadne ciało…

Notatki na marginesach “Popiołu i diamentu”

Ten chłopak wsiadł bodaj na Ząbkowskiej. Twarz jakby skądś znana. Wytężam mózg. No tak, gdyby nie okulary i ubiór, wyglądałby – wypisz, wymaluj – jak Maciek Chełmicki z „Popiołu i diamentu”. Filmowego oczywiście. Co zaś do powieści Jerzego Andrzejewskiego, to tak się ciekawie składa, że w ramach repetytorium z klasyki dopiero co ją skończyłem. Może…