O mnie

cropped-KRÓLIK-MARCIN-PL-Paszport-35x45-mm.jpg

Witam wszystkich na moim blogu. Nazywam się Marcin Królik. Urodziłem się w 1979 roku w Mińsku Mazowieckim. Studiowałem filologię polską w Wyższej Szkole Humanistycznej w Pułtusku, a następnie na Uniwersytecie Warszawskim.

Jak w większości tego typu historii, pisać zacząłem w dość młodym wieku, ogłaszać nieco później. Najpierw w 2000 roku jako dziennikarz i felietonista w lokalnej prasie. Następnie w roku 2005 zadebiutowałem jako prozaik opowiadaniem w pewnym niszowym czasopiśmie. I wreszcie, w 2013 roku, jako pełnoprawny pisarz, powieściąDrzewo różane”. Drukowałem ponadto – z ważniejszych tytułów – m.in. w „Odrze”, „Więzi”,  „Newsweeku” i „Rzeczpospolitej”, a także w antologiach. Dwa razy wystartowałem w konkursie Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania we Wrocławiu i udało mi się tam otrzymać wyróżnienie.

Moje zainteresowania twórcze plasują się gdzieś na przecięciu fiction i non-fiction (ostatnio coraz bardziej z przechyłem w tę drugą stronę), gdzieś pomiędzy fabułą a esejem i gdzieś na styku prozy z reportażem. Sam niekiedy miewam kłopot z dokładnym określeniem tych ram, ale cóż… taki po prostu jestem i uczę się to akceptować, między innymi ciągle zmieniając coś na blogu. Nie zawsze jest mi z tym dobrze, lecz ponoć z naturą się nie wygra. Można co najwyżej spróbować ją oszukać, choć zwykle przynosi to opłakane efekty.

Bloga założyłem w lutym 2015 roku jako autorskie portfolio, ale też jako miejsce, gdzie mógłbym się swobodnie wypowiadać, nie bojąc się, że przekroczę limit znaków, złamię jakiś style book albo nie wpasuję się w oczekiwania tego czy tamtego środowiska.

Ponieważ na blogu panuje dość duży rozstrzał tematyczny, nie jest mi łatwo określić jego wątek przewodni. Na pewno ważne miejsce zajmuje tu stanowiąca dla mnie główny filtr poznawania świata kultura, ale często zahaczam również o sprawy społeczne. Gdybym więc miał jakoś zbiorczo określić to, co tu robię, byłaby to dociekliwość, analizowanie bliskich mi zjawisk do dna – a przynajmniej tak daleko, jak potrafię sięgnąć. Można to chyba określić jako rodzaj zabarwionego literaturą i pewną dozą subiektywizmu dziennikarstwa.

Proszę nie pytać, czy czuję się bardziej pisarzem czy blogerem, bo mógłbym udzielić odpowiedzi, która nawet mnie by zaskoczyła. Umówmy się, że jestem po prostu… eksploratorem.