Czekam na nową książkę Wojciecha Jagielskiego

Wydawnictwo Znak ogłosiło kolejną po „Mindhunterze” i „Trupiej farmie” premierę z zakresu literatury faktu, którą dopisuję do mojej listy must read. Będzie to nowa książka Wojciecha Jagielskiego „Na wschód od zachodu”. Tym razem – jak można przeczytać w zapowiedzi – ceniony reporter wojenny poprowadzi nas wielkim szlakiem hippisów przez Afganistan, Pakistan, Nepal i Indie.

Ma to być zupełnie nowe spojrzenie na wschód, widziany oczami tych, którzy gnani chęcią uwolnienia się od zachodniej cywilizacji docierają w miejsca, gdzie panuje tylko pozorny spokój. Poszukując duchowej inicjacji, zderzają się z systemem kast i docierają w regiony targane konfliktami zbrojnymi, w których pojęcie „wolność” nabiera innego znaczenia.

Taką osobą jest na przykład Kamal, która opuściła Warszawę z jednym plecakiem, bo nie chciała dwóch fakultetów, mieszkania i pędu za karierą. Od Zachodu uciekał też „Święty”, którego życie to wolna miłość, narkotykowe seanse, religijne komuny i hedonistyczne wspólnoty. A tak naprawdę po prostu szczęście, które wciąż mu się wymyka.

A dlaczego ja chce o tym czytać? Chyba głównie dlatego, że wciąż mam w sobie jakiś cień sentymentu za epoką dzieci kwiatów, którą niegdyś bardzo podziwiałem i mitologizowałem. Poza tym w jej ostatecznym bankructwie, które – jak się spodziewam – będzie w tej książce naświetlone, dostrzegam klucz do zrozumienia kryzysu demokracji liberalnej.

Premiera jest zapowiedziana na koniec stycznia. A ten krótki tekst nie jest sponsorowany.

 

Polecam również