„Nowy początek”, czyli film o potrzebie komunikacji

Nie zwróciłbym uwagi na ten film, gdyby nie entuzjastyczna recenzja Wojciecha Engelkinga w „Do rzeczy”. Zaciekawiło mnie wytłuszczone w leadzie stwierdzenie, że „Nowy początek” to najinteligentniejsze dokonanie kina science fiction od lat. Poza tym intrygujący wydał mi się temat kontaktu z pozaziemską cywilizacją. Mam, przyznaję, do niego pewną słabość. I to zarówno w ujęciu metaforycznym […]

Czytaj dalej


Zrobiłem to! W końcu obejrzałem „Misia”

Postanowiłem więc iść za ciosem i po nostalgiczno-refleksyjnej podróży ze „Zmiennikami” wreszcie zmierzyć się z „Misiem”. Podejrzewałem, że nie będzie to łatwe doświadczenie. Nie tyle nawet ze względu na formę, co raczej na fakt, iż jest to jedno z tych szczególnych dzieł, do tego stopnia zakorzenionych w kulturze i przyswojonych przez masową świadomość, że nie […]

Czytaj dalej


Co po latach zobaczyłem w „Zmiennikach”

Szukałem jakiegoś filmu na sobotni wieczór. Kilka razy przetrząsnąłem całą płytotekę, ale nic mi nie pasowało. Wreszcie trafiłem na nagranych na dwóch płytach „Zmienników”, których kiedyś podarował mi znajomy. Żadne tam oryginalne wydanie – zresztą nawet nie wiem, czy takie w ogóle istnieje – po prostu zapis z TV Polonia z anglojęzyczną listą dialogową. Jeszcze […]

Czytaj dalej


Cudowni chłopcy w poszukiwaniu Wielkiej Amerykańskiej Powieści

Gdyby nie nadzwyczajne okoliczności związane z premierą sztuki na podstawie scenariusza Williama Goldmana do „Misery”, mój mały przegląd filmów o pisarzach rozpocząłbym od „Cudownych chłopców”. Choć tak po prawdzie zupełnie nieświadomie zainicjowałem go już blisko rok temu tekstem o znakomitym „Capote”. Szkoda, że nie wpadł mi wtedy do głowy pomysł na cykl. Potraktujmy więc historię […]

Czytaj dalej


Pius XIII – papież na miarę czasów

Najpierw była ciekawość. Kadr z papieżem palącym papierosa niczym jakiś Bogart właściwie mógł zwiastować wszystko – zarówno obleczoną w efektowny popkulturowy sztafaż, lecz w swojej zasadniczej istocie tanią antyklerykalną hucpę, jak i ukrywającą się za dokładnie tym samym sztafażem głęboką refleksję. A najpewniej coś pośrodku. Wiem, wiem – przecież to Sorrentino. Zostałem o tym uprzedzony […]

Czytaj dalej