Philip Marlowe i tajemnica jeziora

Moje wielkie zaprzyjaźnianie się z kryminałem, które ogłosiłem wczesną jesienią w tekście o „Zabójstwie Rogera Ackroyda”, jak na razie przebiega dosyć opornie. Bynajmniej nie przez brak chęci lub wolnego czasu. Paradoksalnie, im mniej go posiadam, tym lepiej wychodzi na tym czytelnictwo. Zwłaszcza gdy – tak jak teraz – codziennie jeżdżę do Warszawy na robótkę. Okazuje […]

Czytaj dalej


Zaskakująca ostatnia rozmowa Benedykta XVI

„Z prawdą można współpracować, ponieważ jest osobą. Można też zagłębiać się w prawdę i próbować zapewniać jej skuteczność oddziaływania. To (…) wydało mi się być właściwą definicją fachu teologa, że on, którego prawda dotknęła, który poniekąd ją ujrzał, jest gotowy wstąpić na jej służbę.” – mówi w najnowszej książce emerytowany papież Benedykt XVI. Wyznaje też, […]

Czytaj dalej


Joanna Bator o kotach i Śląsku

„Ciemno, prawie noc” było moim dziewiczym – i jak dotąd jedynym – zetknięciem z powieściową twórczością Joanny Bator. Pierwszym, ale czy ostatnim? Tę sprawę będę musiał poważnie przemyśleć. Z biegiem lat coraz rzadziej pozwalam sobie na luksus lektur zbędnych. Stosuję coraz bardziej restrykcyjny klucz ich doboru. Czytam tylko dwa rodzaje książek: takie, które czegoś mogą […]

Czytaj dalej


Houellebecq, czyli uległość jako rewers nadmiaru wolności

Biorę się do tego tekstu jak przysłowiowy pies do jeża. Ciągle go odkładam, wyszukuję sobie inne zajęcia, coś tam doczytuję, łudząc się, że pomoże mi to wyrobić szerszą perspektywę. A czas od przeczytania książki nieubłaganie mija i zaraz może być za późno. Rety, ileż ja w ten sposób tematów zmarnowałem! Tylko że zazwyczaj powoduje mną […]

Czytaj dalej


Roberto Bolaño rozlicza Pinocheta

Niewątpliwie do najbardziej wykwintnych rozterek mieszkańców pierwszego świata należy ta, którą książkę przeczytać, gdy ma się do wyboru dwie i obie mniej więcej tak samo kuszą. Stanąłem ostatnio przed owym fundamentalnym pytaniem. Znajomy pożyczył mi „Uległość” wiadomo kogo oraz niewielką objętościowo powieść, właściwie nowelę, „Gwiazda daleka” autorstwa chilijskiego pisarza Roberto Bolaño. O Bolaño wcześniej nie […]

Czytaj dalej


Arcypolski rzyg trocinowy, czyli dlaczego czasem nie kończę

Niestety zaliczam się do czytelników obdarzonych naganną cechą porzucania książek, które – jak to się kolokwialnie mówi – mnie nie kupiły. Szczerze zazdroszczę lekturowym tytanom, kończącym wszystko, za co się wzięli, bez względu na to, jak bardzo by się nie rozczarowali. Mimo wielu prób wyzbycia się tej skazy wciąż bierze ona nade mną górę. Nie […]

Czytaj dalej


Z Hemingwayem na Golfsztromie, czyli idealna lektura na lato

Moją miłość do prozy Ernesta Hemingwaya ostatecznie zabiły „Zielone wzgórza Afryki”. Jest to książka tak potwornie nudna i napompowana ego autora, że choć wydanie, które posiadam, liczy niecałe dwieście stron, jej zmęczenie zajęło mi kilka tygodni. Papa by się na taką opinię wściekł, bo uważał ją za jedną ze swych najbardziej udanych. Poza tym do […]

Czytaj dalej


Wielkie amerykańskie marzenie Jasona Hunta

Nie bez kozery na obrazek ilustrujący ten tekst wybrałem kadr z filmu „Kwaśne pomarańcze” z 2002 roku. Jest to bardzo przyjemna, przepełniona kalifornijskim słońcem i szumem oceanu komedia o chłopaku, który marzy o karierze pisarskiej. Niestety, jak to w takich opowieściach bywa, wszystkie okoliczności sprzysięgają się przeciwko jego planom. Zarówno fabuła, jak i klimat nadmorskiej […]

Czytaj dalej