Trynkiewicz na prezydenta

Nie jestem wielkim fanem demokracji. Ustrój, w którym dokładnie takie samo prawo głosu ma idiota i geniusz, to ustrój chory. Władza, którą dzięki temu głosowi może objąć zarówno człowiek prawy, jak i kompletny degenerat, złodziej czy gwałciciel, to proszenie się o piekło. Nie wierzę też specjalnie w żadną mityczną wolę mitycznego ludu. Pomijam już prosty fakt, że ów lud na ogół kompletnie nie ma do podejmowania strategicznych decyzji kwalifikacji. Tak naprawdę sednem jest to, że owemu ludowi tylko wydaje się, że może mieć wpływ na cokolwiek, podczas gdy w rzeczywistości jest na każdym kroku sterowany. Continue reading “Trynkiewicz na prezydenta”

Wojna światów, czyli jak skręcić fejka

Tym razem będzie wybitnie radiowo. Bo też i sam temat dotyczy radia. A konkretnie pewnej słynnej, uznawanej przez wielu za kultową, audycji. Będzie też wybitnie retro, vintage i co tam jeszcze, ponieważ zamierzam zabrać was w podróż w czasie. Konkretnie cofniemy się o osiemdziesiąt lat. Choć bynajmniej nie po to, by snuć jakieś ckliwe wspominki. Raczej po to, by – jak ja to lubię często powtarzać – odnaleźć w przeszłości klucz do lepszego pojęcia teraźniejszości. No i przy okazji przekonać się, że – jak z kolei celnie ujął dobrodziej ksiądz proboszcz w filmie „U Pana Boga za piecem” – czasy niby są zawsze inne, a zawsze jakby takie same. Continue reading “Wojna światów, czyli jak skręcić fejka”

Epoka Antychrysta według Pawła Lisickiego

Pawła Lisickiego uważam za – nie waham się tak to ująć – jednego z czołowych polskich eseistów. Znakomite pióro, godna pozazdroszczenia erudycja (szczególnie w obszarze religii), błyskotliwa myśl i trafny osąd zjawisk definiujących współczesny świat – czegóż tu chcieć więcej? Otóż, proszę państwa, powieści. Bo tym razem właśnie w taką formę szef tygodnika „Do Rzeczy” postanowił ubrać swe intuicje i diagnozy. Od razu dodam, że nie był to najszczęśliwszy wybór. Lisicki powinien pozostać przy esejach i publicystyce. Do snucia fabuł, podobnie zresztą jak ja, kompletnie nie ma ręki. Continue reading “Epoka Antychrysta według Pawła Lisickiego”

Tak zwana aborcja

Moja lepsza połówka widziała ostatnio na fejsie mem z napisem „Głosujcie na lewicę, bo bez waszej pomocy nie damy rady skutecznie was pozabijać”. No i w zasadzie w tym by się wyczerpywało to, co ewentualnie miałbym do powiedzenia na temat aborcji i jej nachalnego promowania przez różnych lewoskrętnych ulepszaczy rzeczywistości. Ale że ten wątek co jakiś czas u nas odżywa – a to za sprawą środowisk pro-life, a to ich czarnych wieszakowo-parasolkowych oponentów – postanowiłem kompleksowo się z nim rozprawić, tak żeby już później nie musieć do tego wracać i tylko podrzucać zainteresowanym gotowca. Continue reading “Tak zwana aborcja”

Odpieprzcie się od Cejrowskiego!

Opisana przez Henryka Sienkiewicza mentalność Kalego to brzydka rzecz. Gdyby autor „W pustyni i w puszczy” upublicznił swoje spostrzeżenia w naszych jakże wesołych czasach, to on, a nie etyczny relatywizm mieszkańców Czarnego Lądu, stałby się obiektem miażdżącej krytyki. W „Gazecie Wyborczej”, „naTemat” lub na OKO.press niechybnie przeczytalibyśmy, że Sienkiewicz to zwykły rasista, biały supremacjonista, reprezentant europocentrycznego neokolonializmu, a do tego pewnie katolik, który obraża i poniża uciskane od wieków ludy. No podły facet! Ręki się takiemu nie podaje, a jego działalność bojkotuje. I w ogóle trzeba zamknąć mu ten faszystowski ryj. W imię tolerancji, rzecz jasna. Continue reading “Odpieprzcie się od Cejrowskiego!”

No tak, Smarzowski!

Jako tzw. człowiek kulturalny, aspirujący i inne tego typu doszedłem w którymś momencie do ściany. Musiałem sobie mianowicie odpowiedzieć na pytanie, czy sztuka, która rości sobie pretensje do wybitności – lub którą za takową każe mi się brać – rzeczywiście na to określenie zasługuje. A co za tym idzie, czy naprawdę muszę, nawet jeśli każda komórka mojego ciała się temu sprzeciwia, ją absorbować, by nie narazić się na zarzut ignoranctwa. Wszak dla ludzi na pewnym poziomie to najgorsza obelga. No bo jakże to? Nie rozumiesz? Opinie uznanych autorytetów śmiesz podważać? Może ty jakiś… prowincjusz jesteś, hę? Continue reading “No tak, Smarzowski!”

Co jest pewne?

Z pewnością nie śmierć ani podatki.

 

Amerykańscy naukowcy prędzej czy później,

Odpowiednio dofinansowani,

Wymyślą, jak

Hodować mózg w słoju,

Przeszczepić ciało,

Albo przetransferować świadomość do komputera.

 

(Spokojnie, ciebie na to nie będzie stać.)

 

Gdzieś na ziemi jacyś skrajni

Anarchokapitaliści,

Albo inni „liberałowie”, prędzej czy później

Wezmą władzę i pokażą

Nieudacznikom, gdzie raki zimują.

 

Tak, tego możecie być pewni.

 

Podobnie jak tego, że kiedy natkniesz się na ogłoszenie

„Szybko, tanio i solidnie”,

Dostaniesz „wolno, byle jak i niekoniecznie tanio”.

 

Co jeszcze?

 

To, że konfident komunistycznych służb

Będzie nam prawił o demokracji,

Drugą rączką głosując za cenzurą.

 

Że jakaś podejrzana cichodajka od Putina

Będzie łkać na pół Europy

O łamaniu jej obywatelskich praw

W kraju Kaczafiego.

 

Że aparatczyk o twarzy potencjalnego zboczeńca,

Który majaczył o 60 tys. faszystów, 

Będzie zasuwał ambaje o 20 milionach

Zgonów i błogosławionym końcu

Historii pod błękitnym

Sztandarem.

 

Że kiedy na szale temidy z napisem „pedofilia”

Zostanie wrzucony

Polański i jakiś tam sobie ksiądz,

To wielcy państwo artyści

(Moraliści)

Wynajdą tysiąc usprawiedliwień dla pierwszego,

A drugiego

Rozerwą na strzępy.

 

A gdyby nawet okazał się niewinny?

Cóż, to tylko klecha.

 

Tak, tego możecie być pewni.

 

Czego jeszcze?

 

Tego mianowicie, że urodziliście się i umrzecie

Pod takim czy innym butem.

Oczywiście zainstalowanym wyłącznie

Dla waszego dobra.

 

Wszak wolność trudna rzecz, nicht wahr?

Nie dla psa kiełbasa.

 

I nawet niebiańska nagroda za

Przejście przez Wielki Ucisk

I wybielenie swych szat

We krwi Baranka

 

Będzie luksusem tylko dla tych, co

Uwierzą.

Wtedy też był wtorek

Pamiętam, jak to się stało. Pamiętam ten przeklęty wtorek w najdrobniejszych szczegółach. Był senny i deszczowy. Trochę tak jak dziś, tyle że zimniej. Wstałem jak zwykle nieco zbyt późno, bo prawie do rana ślęczałem nad jakąś wiekopomną prozą, której oczywiście nigdy nie skończyłem. Tego dnia miałem zdawać zaległy egzamin z literatury oświecenia. Jak to mówią: co masz zrobić w czerwcu, przełóż na wrzesień, oblać zawsze zdążysz. Moja złota zasada z czasów studiów. Z niecierpliwością czekałem na wieczór, bo w Trójce mieli akurat nadać relację z obchodów osiemdziesiątych urodzin Stanisława Lema. Continue reading “Wtedy też był wtorek”

Diabeł z Kalabrii

Zaniedbałem ostatnio książkowe nonfiction. Tymczasem kroją się tu dwie ciekawe premiery. Obie poświęcone włoskiej mafii. Nie, nie tej, o której wszyscy słyszeliśmy, lecz niezwykle tajemniczej ’Ndrànghecie, o której wprawdzie coraz głośniej się mówi, ale chyba wciąż na jej temat krąży więcej mitów niż faktów. Pierwsza – już szeroko promowana w sołszjalach – to reportaż „Dobre matki” Alexa Perry’ego, opowiadający o kobietach, które przerwały zmowę milczenia wokół swego tragicznego losu. I druga, o której dużo ciszej, autorstwa Arcangelo Badolatiego. „Kulisy ’Ndrànghety”, gdzie też ponoć ma być sporo o kobietach.

Nos mi podpowiada, że ta cisza wokół pracy Badolatiego najprawdopodobniej spowodowana jest tym, iż w jej zaistnienie na polskim rynku zaangażował się Witold Gadowski – człowiek niepoprawny i niewygodny dla absolutnie wszystkich stron naszej śmiesznej polsko-polskiej wojenki. A ja właśnie do niego chcę tu nawiązać. Bynajmniej nie z przekory. Po prostu, jeżeli chcemy zmierzyć się z tematem ’Ndrànghety, nie sposób pominąć faktu, że to Gadowski jako jeden z pierwszych polskich dziennikarzy – o ile nie pierwszy w ogóle – zaczął o niej mówić. Z ciężkim sercem musiała to uznać nawet „Gazeta Wyborcza”. A konkretnie chodzi mi tutaj o zrealizowany przez Gadowskiego dokument „Diabeł zatrzymał się w Kalabrii”. Continue reading “Diabeł z Kalabrii”

Leszek Żebrowski o Powstaniu Warszawskim

No więc, tak jak już pisałem, byłem na tej promocji książki Leszka Żebrowskiego w Domu Dziennikarza przy Foksal. Książka nosi tytuł „Warszawa 44 Krew i Chwała”. Nie jest jednak kolejną pozycją stricte historyczną, a raczej próbą analizy tego, jak Powstanie Warszawskie funkcjonuje w rozmaitych narracjach publicystycznych i politycznych. Jak czytamy w opisie: „Coraz częściej ze strony jego krytyków padają argumenty, które nie są wprawdzie nowe, ale są w nowy, uwspółcześniony sposób wykorzystywane.” W dyskusji obok autora brał też udział Stanisław Michalkiewicz oraz Jacek Stykowski. Continue reading “Leszek Żebrowski o Powstaniu Warszawskim”